Na topie
jest ostatnio słówko wild. Ile
potrafisz wymienić kosmetyków o nazwie zawierającej ten wyraz? Wild rose, wild orchid... Po namyśle
znajdujemy wiele takich. Dzikość jest więc bardzo na czasie. A czy jest pociągająca?
Zapytajmy przypadkowego mężczyznę na ulicy o to czy lubi dzikie dziewczyny.
Usłyszymy: „Oczywiście!”. Która nie
chciałaby być postrzegana jako dzika? Pociągająca? Seksowna? Może więc
wystarczy narzucić cętkowaną mini? I panterkową torebkę?
Hmmm... A
może bardziej wild jest dziewczyna w
ubłoconych butach pomykająca wśród traw od tej paradującej w skórzanych
kozakach po chodniku jednej z najmodniejszych stolic mody? Ta, która zamiast za
trendami podąża za własną naturą? Albo taka, która owe kozaki poświęci dla
zrobienia świetnego zdjęcia?
Co jest
bardziej dzikie? Spiłowane do szpica szpony mające imitować pazury drapieżnika
czy krótkie paznokcie, lekko zabrudzone ziemią? Dłonie dziewczyny, która
codziennie zbliża się do natury spacerując wśród łąk, lasów i nierzadko kurzu?
Nie jestem
sceptycznie nastawiona do bycia w centrum uwagi, jak być może wynika z wpisu.
Sama czasem mam ochotę pobyć przez chwilę tą najważniejszą. Tą, na którą
wszyscy zwracają uwagę. Ale pamiętajcie, że dzikie zwierzaki lubią polować. A
najlepszą metodą polowania jest atak z zaskoczenia poprzedzony długim czekaniem
w ukryciu. Bycie na widoku podczas polowania zdecydowanie nie pomaga.








